wtorek, 28 czerwca 2011

Wybór szczenięcia - test Campbella

Andrzej Lisowski "Mój pierwszy pies": Test ten zawiera pięć prób, którym - w ciągu kilku minut - poddaje się poszczególne szczenięta, każde z osobna.

Warunki przeprowadzenia prób są następujące:
- osoba przeprowadzająca test jest zupełnie obca dla szczeniąt,
- szczeniak musi mieć siedem tygodni,
- osoba testująca musi być sama w pomieszczeniu, gdzie panuje spokój i nie ma bodźców, które odwracały by uwagę testowanego szczeniaka,
- szczenięta poddawane poddaje się testowi pojedynczo,
- w trakcie testu należy unikać mówienia,
- w przypadku gdy testowane szczenię się załatwi, przed kolejnym szczeniakiem poddawanym testowi należy dokładnie posprzątać.

Test I Sprawdzenie zainteresowania socjalnego.
W środku pustego pomieszczenia pozostawiamy szczeniaka i oddalamy się w stronę przeciwną skąd przyszliśmy. Zatrzymujemy się i klaskając zwracamy uwagę szczeniaka i staramy się go przywołać. W zależności od reakcji oceniamy zachowanie szczeniaka zgodnie z tabelą poniżej.

Test II Sprawdzanie zdolności posłuszeństwa.
Stojąc przy szczeniaku zaczynamy się spokojnym krokiem oddalać. W zależności od reakcji malca oceniamy jego zdolność do towarzyszenia człowiekowi. Jeżeli nie pójdzie za nami w ogóle świadczyć to może o dużej niezależności szczeniaka.

Test III Sprawdzenie reakcji na dominację przez przymus.
Kładziemy szczenię delikatnie na podłodze i przewracamy je na plecy przytrzymując je w tej pozycji przez trzydzieści sekund. Reakcję szczeniaka mogą być różne od gwałtownej reakcji obronnej do spokojnego lizania naszej ręki.

Test IV Sprawdzenie dominacji reakcji socjalnej.
Klękamy przy leżącym szczenięciu i przez trzydzieści sekund głaszczemy go wzdłuż grzbietu od czaszki do nasady ogona. Reakcja szczeniaka pokazuje nam na fakt akceptacji lub brak akceptacji naszej dominacji.

Test V Sprawdzenie reakcji na dominację przez podniesienie.

Unosimy szczeniaka rękoma splecionymi pod jego mostkiem. Trzymamy go w tej pozycji przez trzydzieści sekund.

Po zakończonych próbach szczeniaka nagradzamy i oddajemy matce.

Tabela oceny poszczególnych testów.

I Zainteresowanie socjalne
1/Idzie od razu, wprost, skacze podgryza   dd
2/Idzie od razu, wprost, daje łapę                d
3/Idzie wprost, ogon podkulony                    s
4/Idzie z wahaniem, ogon podkulony          ss
5/Nie idzie                                                   i

II Sprawdzian zdolności posłuszeństwa
1/Idzie wprost na naszą nogę podgryza        dd
2/Idzie wprost na nogę                                  d
3/Idzie wprost ogon podkulony                      s
4/Idzie, wahając się                                      ss
5/Nie postępuje za nami, idzie w swoją stronę i

III Dominacja przez przymus
1/Broni się gwałtownie, gryzie                       dd
2/Broni się gwałtownie, nie gryzie                    d
3/Broni się gwałtownie, po chwili uspokaja się s
4/Nie broni się, liże ręce                                 ss

IV Dominacja socjalna
1/Skacze, daje łapę, gryzie, warczy               dd
2/Skacze, daje łapę                                        d
3/Zwija się, liże ręce                                       s
4/Przewraca się na plecy, liże ręce                 ss
5/Odchodzi i trzyma się z daleka                     i

V Dominacja przez podniesienie
1/Broni się gwałtownie, gryzie, warczy          dd
2/Broni się dość zdecydowanie                       d
3/Broni się, następnie się uspokaja, liże ręce     s
4/Nie broni się, liże ręce                                 ss

Interpretacja testu CAMPBELLA jest następująca;

Grupa I dwa lub więcej dd, przewaga d.
Z takiego szczeniaka najprawdopodobniej wyrośnie pies dominujący i agresywny. Nie nadaje się dla osób słabych, w starszym wieku, do domów gdzie są dzieci. Wymaga doświadczonego menera. W wychowaniu należy postępować konsekwentnie nie dążąc jednak do konfrontacji i unikać kar fizycznych.

Grupa 2 trzy lub więcej d.
Pies ze skłonnością do dominacji szczególnie gdy mu się pozwala staje się agresywny. Bardzo dobry materiał do szkolenia przez wprawnego przewodnika. Nie polecany do domu z dziećmi.

Grupa 3 trzy lub więcej s.
Pies zrównoważony. bez zbędnej agresji ale nie uległy i nie przewrażliwiony. Doskonale przystosowuje się w różnych środowiskach. Doskonale znosi zmiany. Może być utrzymywany przez osoby starsze i w domach gdzie są dzieci.

Grupa 4 dwa lub więcej ss.
Pies uległy, posłuszny i wrażliwy. Wychowanie jego powinno opierać się na pochwałach i uczuciu. Może ugryźć ze strachu.

Grupa 5 dwa ss oraz i w dominacji socjalnej.
Pies może mieć nieprzewidziane reakcje. Może gryźć przy jego karceniu, może atakować ze strachu. Jeżeli w testach uzyskaliśmy więcej niż dwa ss, lub i nawet najlżejszy uraz może go przestraszyć. Nie nadaje się do kontaktów z dziećmi. Do wychowania tego typu psa potrzebny jest naprawdę dobry mener.

Im więcej tego typu testów przeprowadzimy w odstępach kilku dni tym wszechstronniej poznamy psychikę naszego przyszłego wybrańca. 

czwartek, 23 czerwca 2011

Jak nauczyć psa grzeczności w domu

Mogłoby się wydawać, że pozostawienie psa samego w domu nie wymaga szczególnej filozofii, jednak jeśli po powrocie z pracy zastaniemy zerwane firany, podrapaną kanapę, pogryzione stopnie schodów albo zniszczone buty i ubrania, to szybko zmienimy zdanie...

Mogłoby się wydawać, że pozostawienie psa samego w domu nie wymaga szczególnej filozofii, jednak jeśli po powrocie z pracy zastaniemy zerwane firany, podrapaną kanapę, pogryzione stopnie schodów albo zniszczone buty i ubrania, to szybko zmienimy zdanie!
Kiedy w naszym domu pojawia się słodki szczeniaczek nie odstępujemy go na krok, jesteśmy z nim kiedy zasypia i kiedy się budzi, bawimy się z nim, nosimy go na rękach, głaszczemy, a więc sami przyzwyczajamy go do naszej ciągłej obecności. Choć mamy dobre intencje, to krzywdzimy naszego pupila, który przecież któregoś dnia będzie musiał pozostać w domu sam, a wówczas będzie to dla niego ogromnym stresem. Psa należy uczyć grzecznego pozostawania w domu i nie będzie to jedna krótka lekcja, ale cały proces, który należy rozpocząć jak najwcześniej.
Wyjścia kontrolowane
Cierpliwie czekający pies
Zacznijmy od krótkich wyjść, które pozwolą nam kontrolować zachowanie szczeniaka. Wystarczy, że pójdziemy do innego pomieszczenia i zamkniemy drzwi, możemy być pewni, że psu nie dzieje się krzywda, możemy też nasłuchiwać co robi i czym zainteresuje się w pierwszej kolejności. Najważniejszą zasadą jest by wrócić do pokoju tylko wtedy, gdy pies jest spokojny, w ten sposób pokażemy mu, że grzeczne zachowanie jest nagrodzone powrotem ukochanego Pana. Jeśli pies piszczy albo szczeka musimy uzbroić się w cierpliwość i po prostu czekać ? absolutnie nie wolno karcić psa, gdyż w ten sposób tylko wzmocnimy w nim poczucie lęku separacyjnego! Kiedy tylko szczeniak milknie otwieramy drzwi i chwalimy go za grzeczne zachowanie. Stopniowo wydłużamy czas wyjść kontrolowanych zaczynając od kilku minut. W ten sposób uczymy też psa, że nawet gdy jesteśmy w domu, to nie zawsze pies może nam towarzyszyć. Nie uczmy psa chodzenia za nami krok w krok, ponieważ w ten sposób nasz pupil przyjmuje na siebie odpowiedzialność za nas jako członków swojego stada. On sam uważa siebie za osobnika alfa, musi więc bez przerwy mieć nas na oku żeby wiedzieć, że wszystko jest w porządku... W konsekwencji pies będzie niespokojny i zmęczony ciągłym asystowaniem nam i innym domownikom, a kiedy będziemy się rozchodzić w różne miejsca, nasz pupil będzie zestresowany niemożnością dopilnowania swojego stada.
Kiedy pies niszczy meble i sprzęty domowe
Nadchodzi dzień, w którym planujemy na dłużej zostawić naszego psa w domu, wydaje się, że już jest na to gotowy, gdy tymczasem po powrocie zastajemy zniszczone mieszkanie... Pierwsze co przychodzi nam do głowy to chęć ukarania psa, czego absolutnie nie wolno nam zrobić! Pies nie skojarzy bowiem reprymendy z gryzieniem fotela, czy rozszarpywaniem poduszek, będzie natomiast zdezorientowany i zapamięta, że zostaje ukarany przez Pana po jego powrocie do domu. Musimy uderzyć się pierś i przyznać, że to my ponosimy odpowiedzialność za zaistniałą sytuację. Trzeba bowiem zadać sobie pytanie dlaczego nasz pies tak się zachował? Odpowiedzi jest kilka, na przykład taka, że zwierzę miało nadmiar niespożytej energii, było zestresowane i nie miało możliwości zaspokojenia własnych potrzeb. Pies niszczy meble i sprzęty domowe nie po to, aby nas ukarać czy zrobić nam na złość, ale w ten sposób radzi sobie ze stresem wynikającym z lęku separacyjnego, oraz rozładowuje napięcie spowodowane brakiem zabawy i rozrywek.

Szczęśliwy pies grzecznie czeka na swojego Pana
Poznaj potrzeby własnego psa
Większość ludzi uważa, że podstawową potrzebą ich pupili jest dobra karma oraz wyjście w celu załatwienia potrzeb fizjologicznych. To smutne, że tak postrzegamy naszych podopiecznych. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że nasze psy mają także inne potrzeby i jeśli ich nie zaspokajamy, czy nie stwarzamy warunków ku temu, to jednym z efektów może być właśnie niszczenie sprzętów domowych pod nieobecność właściciela. Zanim więc wyjdziemy z domu, musimy wywiązać się z obowiązków względem naszego czworonoga. Po pierwsze wyjdźmy na długi spacer, którego celem nie jest tylko załatwienie się psa, ale także zabawa, która pozwoli na rozładowanie emocji, napięcia i uwolnienie nagromadzonej energii. Po takim wysiłku fizycznym nasz pies będzie sobie smacznie spał i nawet nie przyjdzie mu do głowy żeby zabrać się za gryzienie schodów. Musimy też pamiętać by zostawić świeżą wodę i jedzenie dla psa, pełna miska działa kojąco, pies może zaspokoić głód i udać się na spoczynek. Dobrym sposobem jest także pozostawienie psu zabawek, gryzaków i smakołyków, np. żwaczy, które przez jakiś czas zajmą uwagę psa, pozwolą mu też zapamiętać, że kiedy Pan wychodzi, to czeka go coś miłego. Ważne, by po powrocie schować zabawki, inaczej pies się z nimi opatrzy i nie będą stanowiły dla niego atrakcji.
Rozstania i powroty do domu
Nasze wyjście z domu, a także powrót nie powinny być dla psa niczym nadzwyczajnym, dlatego od początku uczmy naszego pupila, że takie sytuacje są wpisane w jego życie. Wychodząc z domu nie całujmy psa i nie żegnajmy się z nim poprzez przytulanie, ponieważ nasze zachowanie jest raczej zapowiedzią dobrej zabawy, a nie tego, że za chwilę zostanie sam. Ustalmy natomiast komendę, którą będziemy się komunikować z psem za każdym razem, gdy go zostawiamy, mówmy np. "bądź grzeczny" czy po prostu "zostań", z czasem nasz pies zacznie kojarzyć to słowo z konkretną sytuacją - "mój Pan wychodzi, ale wróci, jestem bezpieczny". Wchodząc do domu, nie pozwalajmy psu na siebie skakać, dopiero gdy się rozbierzemy, czy odłożymy zakupy, a nasz pupil będzie grzecznie czekał, możemy nagrodzić go pieszczotą.
Pomocne triki
Najtrudniejszy dla psa jest moment, w którym jego Pan znika za drzwiami, dlatego warto odwrócić jego uwagę na przykład wsypując do miski jedzenie dla psa, dając mu smakołyk, który wymaga dłuższej chwili gryzienia, albo rozsypując po podłodze suchą karmę. Chodzi o to, by pies kojarzył nasze wyjście z domu z czymś przyjemnym. Można pozostawić włączone radio, a jeśli wychodzimy wieczorem należy zostawić zapalone światło, by pies nie tylko słyszał, ale i widział to, co dzieje się w jego otoczeniu.
Lęk separacyjny starszych psów
Nie zawsze pies trafia do naszego domu jako rozkoszny szczeniak, który jest chętny do zabawy i nauki. Bardzo często u starszych psów, na przykład przygarniętych ze schroniska, jest silnie ukształtowany lęk separacyjny, wówczas pomimo naszych wysiłków i podejmowanych prób nauczenia psa grzecznego pozostawania w domu, przejawia on lęk i agresję, którą rozładowuje niszcząc sprzęty. W takim przypadku zaleca się skorzystanie z pomocy specjalisty, czyli behawiorysty, który dopasuje indywidualny zestaw ćwiczeń lub poleci nam specjalistyczne szkolenie.

Pies się nie myli.

Wychodzimy z bloku, pies idzie poprawnie na luźnej smyczy. Ulica.

Zatrzymuje się przed krawężnikiem, Bona siada obok. Wokół nas brak czegokolwiek co może szczególnie rozpraszająco działać na psa lub być dla niego bardzo atrakcyjne. Przechodzimy przez jezdnię. Za jej osią, sunia przyśpiesza idąc nadal w kierunku przeciwległego krawężnika. Dość delikatnie lecz napina smycz. Zatrzymuje się (mam taką możliwość, jezdnia jest pusta), suczka wraca, staje obok mojej nogi, idziemy dalej. Pies na luźnej smyczy. Nagroda.
Pies trafił do mnie a właściwie wyciągnąłem go z warunków w jakich bytowania nikomu nie życzę, w wieku około pięciu lat. O chodzeniu na smyczy mogłem powiedzieć tylko tyle, że chodzi a smycz to wytrzymuje. Po czasie sytuacja ulegała zmianie. Moje podejście do psów, spojrzenie na ich zachowania, szkolenie także ewoluowały a w ręce zaczęły pojawiać się nagrody i...
... pewien problem. Pies przekraczając oś jezdni, znacznie przyspieszał. Wyrywał do przodu tak, jakby przeciwległy krawężnik był dla niego czymś niesłychanie atrakcyjnym. Co okaże się istotne, pierwszy raz dokonałem tego "odkrycia", gdy z jakiejś przyczyny przechodząc przez jezdnię po przejściu dla pieszych musiałem zmienić tempo. Kilkadziesiąt powtórzeń i kolejne spostrzeżenie. To nie dotknięcie czy wejście na krawężnik jest dla Bony atrakcyjne. Sunia dwa lub trzy kroki przed nim jeszcze przyśpiesza aby tuż za nim, powrócić do tempa chodu z pierwszej części jezdni. Mało tego! Dodatkowo robi to precyzyjnie i zawsze. Cóż, pierwsze moje myśli dotyczyły wpływu na nią jakichś bodźców, rozproszeń których ja nie potrafiłem właściwie zinterpretować. Zapach innego psa znajdującego się w oddaleniu, inne zapachy, miejsca których atrakcyjności dla psa ja niestety, nie umiem dostrzec.
Dobrze. Jak jednak wytłumaczyć jej zachowanie w miejscach pozbawionych dla psa atrybutów szczególnej atrakcyjności a może i w ogóle jej braku.
Asfalt, kostka, kawałek krawężnika naprzeciwko nas, miejsce "wiejące nudą". Chodzimy. Bona, jak zaczarowana, powtarza sekwencję. Idziemy, pies przyspiesza, tutaj wprowadzam zmianę i zatrzymuje się. Wraca, jest obok, ruszamy, przyśpiesza. Moje pomysły na wytłumaczenie zachowania ulegały wyczerpaniu. Dodatkowo, sunia zwiększając tempo sprawiała wrażenie zadowolonej.
Popołudnie. Jestem sam, bez psa w centrum miasta. Jak zazwyczaj to czynię, idę szybko. Przechodzę, w miejscu niekoniecznie do tego przeznaczonym, przez jezdnię. Staję po drugiej stronie i... wracam by kilkukrotnie pokonać jezdnię. Śmiech! Tak, śmieje się. Będąc tak dobrym szkoleniowcem mogę sterczeć na chodniku i śmiać się do siebie! Gdybym jeszcze w tym konkretnym przypadku posiadał świadomość czego uczę psa, byłoby idealnie. "Dziwne" przekraczanie jezdni przez psicę, wynikało z tego, że ja chodziłem tak zawsze! Robiłem to całkowicie bezwiednie. Mój cykl przechodzenia, wyglądał identycznie jak prezentowany przez psa. Mogli go trochę zakłócać na przykład ludzie idący w przeciwnym kierunku. Jednak chodząc z Boną, zawsze starałem się wybrać taki tor by uniknąć zderzeń z przechodniami. Tak jak wtedy pies, ja przyśpieszałem zawsze. Byłem tego nieświadomy, ona jednak tak. Mało tego. Chodząc w poprawny sposób, blisko mojej nogi, była wielokrotnie nagradzana. Zatrzymuje się przed krawężnikiem, Bona siada obok. Wokół nas brak czegokolwiek co może szczególnie rozpraszająco działać na psa lub być dla niego bardzo atrakcyjne. Przechodzimy przez jezdnię. Za jej osią, sunia przyśpiesza idąc nadal w kierunku przeciwległego krawężnika. Dość delikatnie lecz napina smycz. Zatrzymuje się (mam taką możliwość, jezdnia jest pusta), suczka wraca, staje obok mojej nogi, idziemy dalej. Pies na luźnej smyczy. Nagroda.
Pies trafił do mnie a właściwie wyciągnąłem go z warunków w jakich bytowania nikomu nie życzę, w wieku około pięciu lat. O chodzeniu na smyczy mogłem powiedzieć tylko tyle, że chodzi a smycz to wytrzymuje. Po czasie sytuacja ulegała zmianie. Moje podejście do psów, spojrzenie na ich zachowania, szkolenie także ewoluowały a w ręce zaczęły pojawiać się nagrody i...
... pewien problem. Pies przekraczając oś jezdni, znacznie przyspieszał. Wyrywał do przodu tak, jakby przeciwległy krawężnik był dla niego czymś niesłychanie atrakcyjnym. Co okaże się istotne, pierwszy raz dokonałem tego "odkrycia", gdy z jakiejś przyczyny przechodząc przez jezdnię po przejściu dla pieszych musiałem zmienić tempo. Kilkadziesiąt powtórzeń i kolejne spostrzeżenie. To nie dotknięcie czy wejście na krawężnik jest dla Bony atrakcyjne. Sunia dwa lub trzy kroki przed nim jeszcze przyśpiesza aby tuż za nim, powrócić do tempa chodu z pierwszej części jezdni. Mało tego! Dodatkowo robi to precyzyjnie i zawsze. Cóż, pierwsze moje myśli dotyczyły wpływu na nią jakichś bodźców, rozproszeń których ja nie potrafiłem właściwie zinterpretować. Zapach innego psa znajdującego się w oddaleniu, inne zapachy, miejsca których atrakcyjności dla psa ja niestety, nie umiem dostrzec.
Dobrze. Jak jednak wytłumaczyć jej zachowanie w miejscach pozbawionych dla psa atrybutów szczególnej atrakcyjności a może i w ogóle jej braku.
Asfalt, kostka, kawałek krawężnika naprzeciwko nas, miejsce "wiejące nudą". Chodzimy. Bona, jak zaczarowana, powtarza sekwencję. Idziemy, pies przyspiesza, tutaj wprowadzam zmianę i zatrzymuje się. Wraca, jest obok, ruszamy, przyśpiesza. Moje pomysły na wytłumaczenie zachowania ulegały wyczerpaniu. Dodatkowo, sunia zwiększając tempo sprawiała wrażenie zadowolonej.
Popołudnie. Jestem sam, bez psa w centrum miasta. Jak zazwyczaj to czynię, idę szybko. Przechodzę, w miejscu niekoniecznie do tego przeznaczonym, przez jezdnię. Staję po drugiej stronie i... wracam by kilkukrotnie pokonać jezdnię. Śmiech! Tak, śmieje się. Będąc tak dobrym szkoleniowcem mogę sterczeć na chodniku i śmiać się do siebie! Gdybym jeszcze w tym konkretnym przypadku posiadał świadomość czego uczę psa, byłoby idealnie. "Dziwne" przekraczanie jezdni przez psicę, wynikało z tego, że ja chodziłem tak zawsze! Robiłem to całkowicie bezwiednie. Mój cykl przechodzenia, wyglądał identycznie jak prezentowany przez psa. Mogli go trochę zakłócać na przykład ludzie idący w przeciwnym kierunku. Jednak chodząc z Boną, zawsze starałem się wybrać taki tor by uniknąć zderzeń z przechodniami. Tak jak wtedy pies, ja przyśpieszałem zawsze. Byłem tego nieświadomy, ona jednak tak. Mało tego. Chodząc w poprawny sposób, blisko mojej nogi, była wielokrotnie nagradzana. Mieszkając w mieście "zdarza się", że przechodzimy przez jezdnię więc powtarzaliśmy tą sekwencję tysiące razy.
Zachowanie psa, przez nas pożądane lub nie, może oczywiście mieć różne przyczyny. Być wynikiem przeżywanego przez czworonoga stresu, podniecenia. Wynikać z jego wcześniejszych doświadczeń, także takich o których opiekun nie ma żadnej wiedzy.  Może także, być przez nas bardzo mocno nagradzane, wzmacniane nawet wtedy gdy niekoniecznie zależy nam na jego utrwaleniu. Dobrze jeżeli jako przewodnicy posiadamy pewną wiedzę na temat uczenia się psów, jeżeli nie, zdobywajmy ją gdyż pewne jest to, że pies się nie myli. się", że przechodzimy przez jezdnię więc powtarzaliśmy tą sekwencję tysiące razy.
Zachowanie psa, przez nas pożądane lub nie, może oczywiście mieć różne przyczyny. Być wynikiem przeżywanego przez czworonoga stresu, podniecenia. Wynikać z jego wcześniejszych doświadczeń, także takich o których opiekun nie ma żadnej wiedzy.  Może także, być przez nas bardzo mocno nagradzane, wzmacniane nawet wtedy gdy niekoniecznie zależy nam na jego utrwaleniu. Dobrze jeżeli jako przewodnicy posiadamy pewną wiedzę na temat uczenia się psów, jeżeli nie, zdobywajmy ją gdyż pewne jest to, że pies się nie myli.

Szkoleniowiec

Prowadzeniem szkoleń dla psów, może zajmować się w naszym kraju praktycznie każdy. Niestety. Dla wielu osób jest to tylko i wyłącznie sposób na zapewnienie sobie źródła dochodu. Bywa wtedy, że dobro szkolonych psów znajduje się na ostatnim miejscu...

Kilka lat temu, zastanowiło mnie dość agresywne zachowanie większości psów należących do osoby zajmującej się szkoleniem oraz hodowlą owczarków niemieckich. Dziś dysponuje "niezwykłą" zdolnością rozpoznawania owczarków, które przez dłuższy czas przebywały w hodowli lub były przez niego szkolone. Stosuje on rodzaj szkolenia, które można nazwać bardzo tradycyjnym. Sytuację pogarsza fakt, że niezależnie od predyspozycji psychicznych psa, właściciela oraz rzeczywistej potrzeby (która moim zdaniem, występuje niezmiernie rzadko i raczej dotyczy odpowiednich służb), właściciele zachęcani są do udziału w szkoleniu obronnym przez niego prowadzonym. Na kursie podstawowym mogą pojawiać się najróżniejsze psy. Warunkiem jest jednak to by każdy z nich miał założoną kolczatkę... Znam fantastycznego labradora, który przez właścicieli został naprawdę dobrze zsocjalizowany. Osoby te oparły swoją pracę z psem na dostępnej literaturze. Uznali jednak, ze względu na to że jest to pierwszy w ich życiu pies, jako doskonałe dla nich rozwiązanie by dalsza praca odbywała się pod okiem doświadczonego trenera. Niestety, trafili na szkolenie prowadzone metodą tradycyjną. Fantastycznie, że właściciele stwierdzili (pomijając inne aspekty), że tak prowadzony kurs jest dla nich i psa potwornie... nudny. Labrador jednak po takim, choć szczęśliwie dla nich przerwanym szkoleniu, zaczął przejawiać skłonności do obrony "jego" przedmiotów i terytorium. Cóż, jest to niestety jeden z bardzo wielu przykładów na to, że chęć likwidacji niepożądanych zachowań, nauki nowych stosując fatalne z punktu widzenia psa działania, bardzo często przynosi całkowicie inne od oczekiwanych efekty.

wtorek, 21 czerwca 2011

Gryzoń w ogrodzie

Wielu właścicieli ogrodów nie lubi kretów, niesłusznie ? Mogą dorastać do 18 cm, co odpowiada wielkości przeciętnego szczura.

Najbardziej rzucająca się w oczy cecha to silne kończyny przednie, o zrośniętych palcach i długich pazurach.
Przednia cześć kończyn, podobnie jak długi ryjek są nagie, a reszta ciała okrywa miękkie, aksamitne futerko. Dla kreta najważniejszymi zmysłami są słuch, mimo prawie niewidocznych uszu, węch i dotyk. Maleńkie oczy i bardzo słaby wzrok nie mają większego znaczenia.
Krety są  ssakami owadożernymi i prowadza samotny tryb życia. Ich przestrzeń życiową stanowi system podziemnych korytarzy, które kret nieustannie przebiega w poszukiwaniu pokarmu. Jego apetyt jest ogromny. Codziennie zjada taką ilość owadów, która odpowiada masie jego ciała. Dla samców wynosi to, około 100 g, a dla samiczek ok. 70 g.
Gryzoń w ogrodzie. Ofiarami kretów są głównie bezkręgowce żyjące pod ziemią, które kret znajduje podczas rycia ziemi, ale najczęściej zbiera je w swoich korytarzach, które pełnią funkcje pułapek.
Do rozrodu krety przystępują na początku lata. Około trzy tygodnie po okresie godowym rodzą się młode, w liczbie 4 ? 5 sztuk. Początkowo są one zupełnie nagie i ślepe.
Matka troszczy się o nie bardzo starannie i w wypadku niebezpieczeństwa przenosi je do innej komory lęgowej. Krety nie zapadają w sen zimowy i każdego dnia przez cały rok muszą starać się o pożywienia. Na czarną godzinę gromadzą w swych komorach mieszkalnych pewien zapas żywych dżdżownic, które paraliżują uszkadzając ich system nerwowy.
 

Odkurz... swoje zwierzę?

Bez wątpienia klienci korzystający ze sklepów z artykułami gospodarstwa domowego, nie mogą narzekać na brak pomysłowości konstruktorów odkurzaczy. Do już szerokiej gamy sprzętów odkurzających dołączają nowe, coraz bardziej wymyślne urządzenia. Równie dużą kreatywnością wykazują się producenci akcesoriów dodatkowych. Wpadli nawet na pomysł jak walczyć z... sierścią zwierząt.

Jak to działa?

Jedna z brytyjskich firm postanowiła do swojej oferty urządzeń sprzątających dodać kolejny, niewielki gabarytowo artykuł. Tym samym wprowadziła na rynek kolejne, nowatorskie wcielenie odkurzacza, pod postacią specjalnej końcówki ułatwiającej utrzymanie czystości w domach osób, posiadających psy. Nasadka ma kształt wymyślnej szczotki zaopatrzonej w 364 metalowe ząbki. Są one zagięte pod kątem 35°. Takie usytuowanie pozwala na optymalizację działania niezależnie od pozycji trzymania urządzenia. Równie interesująco rozwiązano kwestię zasysania włosów. Nakładka montowana na odkurzacz, a konkretnie wąż, posiada bowiem dwa oddzielone wloty powietrza. Jeden skierowany w stronę skóry zwierzęcia, drugi uchodzący nieco powyżej w innym kierunku. W ten sposób siła ssąca jest "rozdwojona", co zapobiega nadmiernemu przywieraniu urządzenia do sierści zwierzęcia. Szczotka anty-sierściowa nie sprawia również problemu, jeśli chodzi o utrzymanie urządzenia w czystości. Przesuwając specjalną dźwignie w dół kciukiem, bez konieczności długotrwałego przerywania czynności wyczesywania, sprawiamy, że metalowe ząbki chowają się błyskawicznie, a zwiększony pęd powietrza pochłania zgromadzone na urządzeniu, zebrane ze zwierzęcia włosie.

Tylko dla wybrańców

"Nie dla psa kiełbasa" mówi stare porzekadło. Stwierdzenie to można także do pewnego stopnia odnieść do omawianej szczotki. Jej używanie wiąże się bowiem z przestrzeganiem pewnych restrykcji. Po pierwsze chcąc "odkurzyć" psa trzeba przedtem dokładnie go osuszyć. Urządzenia nie stworzono bowiem z myślą o kąpaniu zwierząt, nie działa jak odkurzacze piorące. Nie należy także przesuwać nim po delikatnych miejscach takich jak brzuch czy okolice oczu. Po drugie sprzęt można stosować jedynie w przypadku psów. Nie nadaje się on do czyszczenia innych zwierząt futerkowych. Istnieją także pewne ograniczenia dotyczące ras. Z uwagi na brak regulacji długości ząbków na szczotce, można nią wyczesywać jedynie długo i średniowłosych pupili.
Większość mieszkańców naszego kraju może niestety jedynie pomarzyć o takim udogodnieniu, ponieważ rewolucyjnej szczotki nie da się zakupić w zwykłym sklepie. Jest do nabycia jedynie dzięki firmowej, anglojęzycznej stronie internetowej producenta i kosztuje 40.85 funtów. Warto dodać, że urządzenie jest zsynchronizowanie tylko z markowymi odkurzaczami, wychodzącymi spod ręki konstruktora, który je wykreował. I to też nie ze wszystkimi modelami. Warto więc przed zapłaceniem rachunku upewnić się, czy nasz odkurzacz i zbierająca sierść nakładka będą do siebie pasować.

Ptaki obok nas

Ptaki otaczają nas od zalania wieków, lubimy przebywać w ich otoczeniu, dokarmiamy je, dbamy o ich naturalne środowisko choć często są dla nas utrapieniem.

Szpak
(Sturnus vulgaris)
Ptak ten daje się bardzo łatwo przywabiać do skrzynek lęgowych w naszych ogrodach. Gdy zakończy okres lęgowy ptaki te gromadzą się w duże stada i masowo nawiedzają nasze sady i ogrody gdzie niestety dość często wyrządzają sporo szkód.
Jest to ptaszek bardzo podobny do kosa, różni się tym iż ma zdecydowanie  krótszy ogon i jest bardziej wyprostowany. Na wiosnę kolor czarny na jesień upierzenie ciemne z małymi drobnymi jasnymi plamkami. Szpak pierwotnie występował w lasach liściastych często w opuszczonych dziuplach innych ptaków szczególnie dzięciołów. Obecnie szpak odwiedza nasze ogrody, sady i przydrożne lasy, w poszukiwaniu pokarmu lata na łąki szukając tam larw chrząszczy, ślimaków. Często spotykamy go po wykoszeniu naszych trawników w ogrodzie, gdzie szuka drobnych owadów. Szpak, gdy zakończy swe lęgi, masowo odwiedza nasze sady gdzie często sieje duże spustoszenie.

Na czym polega pszczelarstwo?

Pszczelarstwo na naszej ziemi ma bardzo długie tradycje, począwszy od bartnictwa, wytwarzania słowiańskich miodów pitnych, po wybitnych pszczelarzy sławnych na skale światową jak ojciec polskiego pszczelarstwa Jan Dzierżoń, który pierwszy na świecie odkrył partenogenezę u pszczół, na obecnych pszczelarzach kończąc.

Pszczelarstwo jest dziedziną, której kluczowym celem jest hodowla pszczół. Jest ona realizowana w tak zwanych pasiekach, które składają się z osobnych uli. Z uwagi na rodzaj gospodarki pasiecznej rozróżnia się tak zwane pasieki stacjonarne oraz pasieki wędrowne. Jak samo to pojęcie podkreśla, te pierwsze zlokalizowane są zawsze w jednym położeniu, a drugie są transportowane zależnie od okresu sprzyjającego hodowli.

U zarania rozwoju pszczelarstwa wychodzono z założenia, że pszczoły skuteczniej gromadzą pyłek kwiatowy i ogólnie, lepiej im się funkcjonuje w obszarach położonych wysoko. W związku z tym pierwsze ule były dosłownie w ten sposób instalowane. W raz z upływem czasu jednak preferencje te się zmieniły i dzisiejsza hodowla pszczół opiera się na ulach usytuowanych na ziemi. Najlepsze miejsca do uskuteczniania tego typu działań to te, które są ciche oraz posiadają niedaleko dostęp do wody.

Na przełomie XIX i XX w. wdrożono do uli tak zwane ruchome ramki, które pozwalały wyjmować plastry z miodem bez osłabienia gniazda. W siedemnastym wieku z kolei pyłek pszczeli był magazynowany w ulach, które jednocześnie były cudownymi upiększeniami gospodarstw, w których stała pasieka, pszczoły były obecne non stop a pomalowane ule dawały wspaniały klimat ówczesnej wsi.

Do teraz utrzymało się wiele tego rodzaju modeli, które były bogato przyozdabiane malunkami albo płaskorzeźbami. Jak więc widać, pszczelarstwo ma bardzo ciekawą i skomplikowaną historię, toteż dobrze jest o niej nie zapominać wówczas, gdy będziemy konsumować miód wytworzony przez pszczoły lub artykuły spożywcze przyrządzone w oparciu o jego cech. Warto się tym również zainteresować samodzielnie.